Szuracze są wśród nas

Kategoria: Trenerskim piórem

Szuracze są wśród nas!!!

To moje pierwsze pogeminiowe przemyślenie… Zapytacie, o co chodzi? Otóż:

Po tym, jak razem z koleżanką moją dałyśmy pokaz „nie tej energii” na promocji w Gemini Park in Bielsko, ze spokojem i błogością oddałam się przysłuchiwaniu, jak inni walczą o sławę i prestiż, tańcząc i klaskając na nie najbardziej zatłoczonym korytarzu popularnego centrum handlowego.
No więc jedni śpiewają, inni grają (niektórzy nawet do rytmu), a jeszcze inni, zwłaszcza Ci po drugiej stronie barykady (czyt. rodzice, dziadkowie i dalecy krewni znajomych) ziewają ukradkiem, marząc, aby wreszcie przyszedł czas na show w wykonaniu rodzimego geniusza, kiedy nagle, nie wiedzieć czemu, w naszym małym artystycznym przysiółku, zabrakło prądu. Ot tak, po prostu i bez ostrzeżenia.
Co robi w takich sytuacjach szanujący się muzyk???


No cóż: zakłada strój w pełni wykwalifikowanego elektryka (dorabia se po godzinach w innym supermarkecie) i dalej grzebać w kablach i wtyczkach…
Ciężka to jednak sprawa, bo każdy szanujący się artysta wie, że najczęściej stosowane w gniazdkach kolory przewodów elektrycznych zwyczajnie do siebie NIE PASUJĄ, więc z uporem właściwym artystom łączą fazę z uziemieniem…
Efekt: Cza się wpiąć do innego gniazdka (to pierwsze już nigdy nie zadziała…)
Po PRAWIE krótkiej  chwili, w kablach i przewodach zaczyna ponownie płynąć dźwiękodajny prąd.

Pojawia się jednak inny, ale nie mniejszy problem. Oto naprędce przeciągnięty zasilacz niebezpiecznie rozciąga swe cielsko na geminowskim korytarzu, stwarzając tym samym realne zagrożenie dla coraz to nowych objawień prezentujących swe talenty na naszym stoisku cudowności wszelakiej.
Co zrobić z rzeczonym kłopotem????
Na to z pewnością nie wpadnie żaden muzyk, gdyż ci, jak wiadomo bujają w obłokach, a nie łażą po kablach!
Tak więc z pomocą bieży zawsze twardo stąpająca po ziemi  Siła Sprawcza Yamahy, która niewiele myśląc, wysyła mnie i bogu ducha winną skrzypaczkę, co byśmy stanęły w trudnym punkcie i pilnowały, aby żaden but wszeteczny nie zdeptał naszych trudów.
Myślę se: „Luzik. Postoję, popatrzę z innej pozycji i będzie”.
Ażesz by mnie krew zalała za ten mój francowaty optymizm.!!! Dyć dziewięciu na dziesięciu przechodniów to w Polsce SZURACZE są!
Lezie taki, szura temi girami, zdziera cholewy, aż kwiczą bidule, a na to podłoże, co mój Pan Bóg w swej łaskawości pod nogi dał w ogóle nie zważa!
Tak więc, zgodnie ze świeżo poczynionej statystyki wyniknęło mi jasno, że kabel nie przeżyje, więc zakładam maskę uprzejmej śnieżynki z promocji czekolady piętro wyżej (na marginesie, dobra była ta czekolada oczywiście, że aż w mózgu słodycz rozpływać się zdawała, tyle, że śnieżynka przy trzecim moim podejściu, zmieniła swój anielski wyraz twarzy tak niebezpiecznie, że zrezygnowałam z czwartej kosteczki z żalem, bo z żalem, ale za to z życiem i wróciłam do siebie) i anielskim głosem pocznę obwieszczać wcale nie jezusowe narodziny, tylko konieczność podnoszenia nóżek przy omijaniu MOJEGO PRĄDU!!!
No i się zaczęło przedstawienie równoległe: no bo jak tu podnosić nóżki do szurania od lat nawykłe…
Jedni (zapewne inteligencja polska) z gracją i powagą nóżkę w kolanku niczym bociek zginają i chwiejąc się z lekka sznur przekraczają. Inni (tu dostrzegam klasę średnią) próbują kabel przejść tak normalnie i bez egzaltacji: robią więc podejście i lekko unosząc wiodącą stopę, następują obcasem na przewód, rumieniąc się okrutnie z powodu oczywistego braku zgrabności.
Tera będą dzieci: no te to mają nieskończoną inwencję w wymyślaniu sposobów omijania przeszkód: cza ją przeskoczyć jak żaba lub pobawić się „w gumę” albo ostatecznie spróbować brawurowego nadepnięcia na odcisk sfrustrowanej  Śnieżynce (czili mnie), nadeptując z premedytacją samobójcy na kabel, którego JA pilnuję!

Nie chce mi się pisać, co było dalej, bo mnie na samo wspomnienie trudów przebytych pot zimny obficie oblewa.
Powiem tylko, że jeden pan - pomieszanie jaskiniowca z niedźwiedziem brunatnym na oko, nie dość, że dwa razy stanął mi na przewodzie, to jeszcze próbował mnie namówić na wspólne czyszczenie jego zafajdanej gawry po występach, czem wzbudził takie moje oburzenie, że mi az uszami para poszła.

 

W związku z powyższym w poniedziałek składam w sekretariacie oficjalne podanie ze zdjęciem z prośbą o podwyżkę – ZA PRACĘ W SZCZEGÓLNIE TRUDNYCH WARUNKACH.
Wszystkich współtowarzyszy niedoli gorąco namawiam do tego samego.

Magdalena Kochaniak-Łaz

(wspomnienia z gemini Park -kolędowanie z Yamahą)
Centrum Nauki i Muzyki

Kursy i warsztaty dla młodzieży i dorosłych:

Szkoła Muzyki Rozrywkowej
Kursy rozwoju i praca z zasobami

Centrum Nauki i Muzyki w sieci:

© Centrum Nauki i Muzyki     ul.Górska 3a,   Bielsko-Biała,    tel. (33) 815 15 14